Bukmacher |Leasing samochodowy |tester a perfumy
fajne.wydarzeniadlamezczyzn.info

„— To jest zwykłe oszustwo, Marian. Sprostuję swoją „delegację", porozmawiam z nimi. Oni tobie ufają, ty kłamiesz, dowódco!
— Czasem kłamstwo jest konieczne. Miał przyjechać Leszek, był tu kilka razy. Czekaliśmy na niego. Nie mogę im mówić o jego śmierci. Jest Lenka. Jeśli można odwlekać czyjeś cierpienie, należy to robić. Będziemy dźwigać ciężar kłamstwa we dwoje. Dla mnie to trudniejsze niż dla ciebie. Pierwszy raz zdobyłem się na to, by chłopców oszukać. Musisz to zrozumieć.
— Śmieszne. Delegat z Warszawy nie znający hasła, plącze się w lesie. Źle wycelowałeś. Taka lipa szyta grubymi nićmi. Zresztą, cóż to za delegat... w dziewczynie
— Spóźniłem się na pociąg. Kolejarz opowiedział mi o Leszku. Gdybyś nie od razu poszła, wróciłbym z tobą. Dziewczyna Oni już wiedzą, że jesteś także... moją narzeczoną.
Zatrzymałam się na ganku. Marian odwrócił się i skręcił w srebrną ścieżkę. Opadły kiście śniegu z potrąconej gałęzi. Jestem pewna, że z różnych szpar w ścianach przyglądają mi się drwiące oczy chłopców. Marian w tej leśnej głuszy zbzikowal. Narzeczona! Delegat!
W izbie sama Lenka. Podsuwa miskę z kaszą, zaczynam jeść. W jaki sposób wyciągnąć od Lenki tajemnicę tego domu. Zresztą, po co Mam dosyć Mariana i jego partyzantki. Pytam o drogę do stacji. Lenka wzrusza ramionami. Wyjście z lasu nie należy do niej. Kto wszedł, niech siedzi, dopóki go nie wypuszczą. Trzeba mieć na to pozwolenie porucznika. Jakaś taka niechętna, nie patrzy na mnie, zajęta cerowaniem bielizny. Zmyłam miskę. Patrzę w okno. Słońce utknęło w lesie. Zaczyna sypać śnieg.“(16)


programy lojalnościowe |korek podłogowy |Kominki